Remember Never Say Never

Justin Bieber and Lily Collins

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Ostatnia lekcja właśnie się skończyła . Do domu wracam dziś na nogach sama ponieważ Van kończyła wcześniej lekcje. Niestety. Szłam drużką prowadzącą do mojego domu gdy zauważyłam jadące powoli za mną auto. Osoba siedząca zauważyła, że paczę się w jego stronę dlatego podjechała tuż obok mnie. Zaczęła otwierać się szyba, zza niej wyłoniła się twarz BIEBERA ??! Gdy Go zobaczyłam szybko odskoczyłam od jego auta na co on zaczął się śmiać.

-Mała ty serio się mnie boisz ? - powiedział jeszcze bardziej zaczynając się śmiać .
-Taa chciałbyś - powiedziałam od niechcenia
-Wsiadaj do auta- powiedział patrząc na mnie swoimi czekoladowymi tęczówkami.
-P..po co ?? - zapytałam nie wiedząc co zamierza zrobić.
-Ughh wsiadaj po prostu- powiedział zirytowany i spojrzał na mnie zło wrogim spojrzeniem. Przestraszyłam się dlatego posłusznie wsiadłam na siedzenie pasażera. Bałam się a jak mnie wywiezie do lasu, zgwałci i zostawi ???
-Dokąd jedziemy? -można powiedzieć, że to wykszyknełam
-Spokojnie nic ci nie zrobię- wow no pomogłeś mi naprawdę. Ale nie pytałam się przecież ciebie czy mi coś zrobisz ughhh. Jechaliśmy już około dziesięć minut gdy nagle wyrwał mnie jego głos zza myśleń- jedziemy do mnie.
-Coooo? Ale po co ?
-Za dużo pytań zadajesz. Zamknij się chociaż na chwile - co za dupek . Przez resztę drogi się woguólę nie odzywałam tak jak księciunio chciał na życzenie. Po około kolejnych dziesięciu minutach podjechaliśmy pod ogromny domu. Ja pierdziele On tu mieszka ? Ogród był cudowny wszędzie pełno zieleni i kwiatów to jest to co lubię. Mój dom nie jest zły po przecież moi rodzice mają trochę kasy. Ale Jego dom był o 1000 razy lepszy. Zza myśleń wyrwał mnie głos Justina, który stał już po mojej stronie drzwi. - wychodzisz czy może mam ci pomóc?

-Uuum tak, tak już idę- Wychodząc z auta nadal nie mogłam uwierzyć własnym oczom to jaki piękny jest ten dom - Wow ty tu serio mieszkasz ? Ten dom jest cudowny.
-Taaa mieszkam . Wiesz zwykły dom przecież to jest nie wiem czym się tak zachwycasz ! - och tak na prawdę zwykły dom . Nie jedna osoba chciała by mieć taki dom. Byliśmy już pod drzwiami gdy On zaczął szukać kluczy w spodniach. Gdy w końcu je znalazł otworzył drzwi i zrobił mi przejście żebym mogła przejść przez nie. Czułam się trochę niezręcznie .

-Chodz pójdziemy do mojego pokoju - wskazał w kierunku schodów ruszył w ich stronę, a ja tuż za nim. Skoro jego dom jest taki wypasiony nie wiem czego mogę się spodziewać co będzie w jego pokoju. Gdy do niego dotarliśmy zobaczyłam zwykły pokój ? Na jego środku znajdowało się łóżko, po prawej szafa zapewne na ubrania, po lewej biurko a na wprost łóżka telewizor. Pokój był poobklejany w plakaty różnych drużyn futbolowych. Na pułkach znajdowały się jego nagrody oraz Jego zdjęcia z rodziną. Wow myślałam, że ten pokój będzie wyglądał zupełnie inaczej.
-Co się tak patrzysz na ten pokój nie podoba Ci się ?
-Nie jest okej.
-Taa... - powiedział od niechcenia i uwalił się na środku swojego łóżka. Serio teraz ma zamiar leżeć ughh po co on mnie tu wziął ?!! Zaczęm się jeszcze bardziejozglądać po pokoju aż w końcu podeszłam do półki na której były Jego zdjęcia z dzieciństwa. Nie żeby coś ale On serio był diabelnie ładny gdy był mały no i teraz też. Hahaha na jednym zdjęciu był na plaży chyba z tatą? Tak , tak mi się wydaje. Ale zdjęcie na prawde było przecudowne. I pomyśleć, że z takiego chłopczyka wyrosło to "coś". No ale to dziwne , że teraz w sumie nie ma do mnie żadnych problemów. Z jednej strony to dobrze przynajmniej się mnie nie czepia a z drugiej ? Ughhh sama nie wiem. Gdy skończyłam tak ciągle o Nim myśleć zorientowałam się, że stoi obok mnie. Złapał ramkę na której było zdjęcie któremu wcześniej się przyglądałam.

-To były piękne czasy. Gdy ja moja mama, mój tata i moje młodsze rodzeństwo co roku spędzaliśmy nasze wakacje u dziadków w Kanadzie. Tęsknie za tym wszystkim. Za moim tatą...
-Dlaczego mi to mówisz ?
-Ponieważ uznałem, że gdy się dowiesz nie będziesz się z tego śmiała tak jak by zrobiła to cała reszta.
- Dlaczego mieli by się śmiać ?
-Ughh ponieważ wszyscy myślą, że mój ojciec jest za granicą w pracy.
-A tak nie jest ?
-NIe...mój ojciec miał kiedyś problemy bo nie oddał komuś kasy na czas dlatego ci ludzie Go uprowadzili i nie wiem gdzie jest. Nie widziałem Go już od 2 lat. Nawet nie wiem czy żyje chociaż mama i tak mnie i moje młodsze rodzeństwo pociesza, że gdzieś na tym świecie na pewno jest i, że kiedyś do nas wróci.
-Wierzysz w to ?
-Sam nawet nie wiem. Wiesz nie mam 5 lat rzeby w takie coś. Bo przecież ani ja ani moja matka nie wiemy czy kiedykolwiek Go jeszcze zobaczymy. Wiesz to ciężkie nie mieć przy sobie ojca przez 2 pieprzone lata i opiekować się resztą rodziny.
-Wiesz bardzo mi przykro ja nie wiedziałam. Ale nadal to dziwne , że mi to mówisz skoro mnie nie lubisz ??
-To nie tak, że cie nie lubię bo nie mam na to żadnych podstaw. Wyglądasz na dobrą miłą , ładną no i może seksowną dziewczyną Wybacz musiałem to powiedzieć. Ale ja już po prostu tak mam, że znęcam się nad innymi a przede wszystkim na słabszymi.
-Ta widać z jaką to pasją robisz.
- Ughh wiesz, że nie o to chodzi po prostu... ?
-Po prostu co ?
-Taki już jestem okej? Nic nie mogę poradzić na to . Wiem, że wiele razy przeze mnie wiele osób cierpiało również ty ale ja najpierw robię potem myślę. Żałuje tego jaki jestem na prawdę. Ale mnie już nie da się chyba zmienić, nawet jeśli bym chciał...
-Uwierz da się trzeba tylko chcieć.
-Może i masz racje...sam nie wiem.
-Uwierz. Mam.
-Jesteś bardzo pewna siebie-i w tym momencie oboje wybuchneliśmy śmiechem.
-Nie no co ty. Wydaje Ci się- powiedziałam i lekko się uśmiechnełam - wiesz w sumie nie powiedziałeś mi do teraz po co mnie tu przywiozłeś.
-Sam nie wiem. Tak mi po prostu podpowiadało coś w głowie.
-Ahaaaa. No dobra.
-Musimy zrobić ten gówniany projekt to kiedy?
-Nie wiem mi to obojetne.
-to może zaczniemy w wekeend?
-Tak, możemy.
-Chcesz pewnie jechać do domu a nie siedzieć tutaj z takim idiotą c'nie?
-Hymmmm..no nie wiem. Nie no muszę wracać już chyba do domu. Lekcje, nauka i inne sprawy wzywają.
-Rozumiem. Więc chodzmy , odwiozę Cię do domu.
-Okej - gdy już wyszliśmy z jego pokoju zaczeliśmy schodzić po schodach gdy z prawej strony od schodów wyłoniła się drobniutka kobieta. Zapewne mama Justina.
-Mamo ty już w domu ? - zapytał Justin zmieszany
-Tak a nie widać?- zapytała się Go hichocząc z jego miny- Justin może przedstawisz mi swoją koleżankę ?- powiedziałą gdy już pokonaliśmy schodzy i staliśmy na przeciw jej.
-Uuum mamo to Kelsey. Kelsey to jest moja mama.
-Bardzo miło mi Panią poznać. Jestem Kelsey - uśmiechnęłam się do niej i podałam jej rękę.
-Mnie Ciebie też miło poznać Kelsey. Ale proszę mów mi Pattie. Gdy mówi mi się "Pani" czuję się starsza- powiedziała ściskając moją dłoń.
-Dobrze Pattie.. -powiedziałam uśmiechając sie do niej.
-No Justin w końcu przyprowadziłeś do naszego domu jakąś normalną dziewczyne- powiedziałą Pattie do swojego syna.
-Mamo!!!!- powiedział oburzony Justin - wiesz my już będziemy się zbierać. Chodz Kelsey- powiedział i już chciał mnie pociągnąć za rękę gdy mu mama przerwała.
-Nie, nie, nie ! Zostajecie na obiad bez dyskusji.
-Ale mamo! -Tupnął Justin nogą o podłoge. Pattie Go zignorowała i spojrzała na mnie.
-Kelsey zostaniesz u Nas na obiedzie?
-Uuum ja nie chcę robić żądnego kłopotu- powiedziałam i spiściłam głowę w dół.
-No dobrze mamo ale po obiedzie jadę odwieść Kelsey do domu okej?
-Wspaniale! - powiedziała radośnie kobieta.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dobra jest rozdział ! Niestey musiałam podzielić Go na 2 części :( Tak, tak Wiem dawno nie dodawałam i rozdział jest do dupy. No ale cuż :P



Tagi: 4 cz.1
21.10.2013 o godz. 21:39


Będąc już prawie przed stołówką zostałam pociągnięta za rękaw od mojej bluzki . Gdy się odwróciłam okazało się, że jest to Mike.
-Cześć idziesz na stołówkę bo jeśli tak możemy iść razem - powiedział jak zawsze uśmiechnięty
-Jasne - ruszyliśmy w kierunku stołówki. Gdy już tam dotarliśmy ustawiliśmy się w kolejce do kasy.
-Na co masz ochotę ?
-Uuum wezmę zwykłą kanapkę i sok pomarańczowy - powiedziałam przesówając się w kolejce bo właśnie przyszła kolej na nas byśmy złożyli zamówienie.
-A więc poproszę kanapkę dwa hamburgery, frytki , sok pomarańczowy i cole- powiedział Mike do kasjerki.
-Proszę bardzo - powiedziała kobieta. Mike zaczął wyciągać portfel i zaczął płacić za nasze jedzenie.
-Eeej ja za siebie zapłacę.
-Przy mnie nie będziesz płaciła- powiedział i się figlarnie uśmiechnął
-Alee..-nie dokończyłam bo mi przerwał
-Nie ma żadnego ale- powiedział płacąc. Razem udaliśmy się do jednego ze stolików. Oczywiście wszyscy mieli oczy wklejone na nas. Ughh to było mega krępujące i do tego byłam dość nie śmiała. Gdy usiedliśmy spożywaliśmy swoje jedzenie w ciszy.
- A więc jak ci się podoba u nas w szkole?
- Jest całkiem dobrze plus poznałem super dziewczynę.
-Uuum kogo ? - spytałam z ciekawością
-No Ciebie głuptasku - powiedział śmiejąc się z mojej reakcji.Och tak zarumieniłam się i to mega mocno.
-Czy ktoś mi tu się rumieni? - spytał z bananem na twarzy
-Uuum nie no co ty - zaczęłam się jakoś wykręcać
-Jasne, jasne i tak się nie wymigasz
-Oooch no już siedz cicho - powiedziałam i szturchnęłam Go w ramię. Po chwili oboje wybuchliśmy śmiechem przez co zwróciliśmy na siebie całą uwagę. Resztę lunchu spędziliśmy w miłej atmosferze.
Reszta lekcji była nawet okej tylko ciągle ten Bieber się na mnie paczył z chytrym uśmieszkiem. Właśnie zadzwonił dzwonek sygnalizując mi że kończy się moja ostatnia lekcja.
Wybiegłam szybko ze szkoły i popędziłam w stronę auta mojej przyjaciółki która już tam stała i na mnie czekała. Gdy już byłam przy jej boku przywitałyśmy się i przytuliłyśmy jak zawsze.
-Przepraszam kochana że dziś nie szłam na lunch i że musiałaś iść sama - powiedziała uśmiechając się do mnie przesłodko.
-W sumie nic się nie stało i nie byłam sama jeśli chciałabyś wiedzieć- powiedziałam uśmiechając się na samą myśl o Mike'u.
-Co ale jak to poznałaś kogoś? Kto to był?! Proszę, proszę powiedz mi !!!- zaczęła piszczeć mi gdy byłyśmy już w samochodzie.
-Oooch no a więc to był Mike, nowy uczeń.
-Co to ciacho?? OMG Lily jakie ty masz szczęście.
-Hahaha kochana tobie w głowie tylko chłopacy.
-Aj tam. Dobra opowiadaj jak się z nim zapoznałaś wog. wszystko od początku do końca.
-No dobra.....-opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami włącznie o Justinie. Nie przerywałam mi tak jak zawsze tylko ciągle przytakiwała głową że mam kontynuować i że mnie słucha.
- Co???! Nie żartuj. Ten Justin chyba jest jakiś nie normalny najpierw cię gnębi potem szantażuje żebyś dała mu spisywać kartkówkę a na koniec z takimi tekstami do Ciebie wyjeżdża i całuję w policzek nie no on to chyba na prawdę ma po przewracane w głowie - powiedziała wszystko na jednym wydechu.
-Nie żartuję. I tak jest nie normalny. Eghh dobra skończmy już ten temat.
-Okej. Boże kochana ale ty na serio masz farta z tym Mike'm. Musisz mnie kiedyś z nim zapoznać- pisnęła podekscytowana.
-Chciałabyś - powiedziałam na żarty. Resztę drogi rozmawiałyśmy o różnych pierdołach jak to dziewczyny. W końcu dojechałyśmy pod mój dom. Pożegnałam się z Van. I ruszyłam w stronę domu. Gdy weszłam do środka nikogo nie było jak zawsze. W sumie żadna nowość jestem do tego przyzwyczajona chyba od 4 lat. Powoli weszłam na górę przebrałam się w jakieś luzniejsze rzeczy i uczesałam włosy w niechlujnego koka. Zeszłam na duł zrobić sobie spaghetti. Och uwielbiam to danie. Kiedyś gdy mieszkałam u mojej babci robiła mi ona ten przysmak na okrągło. Tęsknie za nią i za jej pyszną kuchnią. Mam nadzieję że wkrótce ja odwiedzę sama lub z rodzicami.
Gdy już zjadłam obiad poszłam na górę zrobić lekcje . Nie było ich dużo dlatego po zrobieniu ich zaczęłam czytać jedną z części sagi Zmierzch.
Tak się zaczytałam, że była 23. Odłożyłam książkę na biurko i poszłam wziąść prysznic a następnie położyłam się spać.


Następny dzień


Ughh jak co dzień obudził mnie ten cholerny budzik. Wstałam i ruszyłam mozolnym ruchem do łazienki. Zrobiłam tak jak zawsze poranną toaletę prysznic, mycie zębów oraz lekki makijaż. Poszłam do mojej garderoby i ubrałam się w ten zestaw (bez czapki) . Wzięłam ze sobą plecak i poszłam na duł do kuchni zrobić sobie coś do jedzenia. Gdy weszłam oniemiałam.
-Yyy co wy tu robicie??
-Ciebie też miło widzieć córciu- powiedziała mama popijając kawę.
-Przepraszam. Po prostu zawsze jesteście w pracy o tej porze więc się zdziwiłam, że tu jesteście.
-Oooch już dobrze- powiedziała mama
-Napijesz się z nami kawy- zaproponował tata dolewając napój do swojego kubka.
-Z przyjemnością- powiedziałam siadając na jednym z wysokich krzeseł obok mamy.
-Jak w szkole ci idzie masz dobre oceny ?- spytała mama
-Myślę, że idzie mi w miarę dobrze
-No ja myślę, że tak córciu - odpowiedział tym razem tata. Przez resztę czasu nie rozmawialiśmy. Siedzieliśmy w przyjemnej ciszy. Gdy dopiłam moją kawę wstałam i włożyłam kubek do zmywarki.
-Tu masz Lily śniadanie- powiedziała mama dając mi kanapkę zapakowaną w woreczek śniadaniowy.
-Ja lecę do szkoły. Kocham Was- powiedziałam całując każdego w policzek.

Wychodząc ze szkoły zauważyłam czekającą już na mnie Van. Szybko weszłam i przywitałam się z nią buziakiem w policzek.
-Jak zawsze spuzniona- powiedziała żartobliwie
Przepraszam. Rozmawiałam z rodzicami.
-A oni nie są w pracy?- zapytała ze zdziwieniem
-No właśnie nie chyba zrobili sobie wolne czy coś. Też wog. byłam zdziwiona tym, że zobaczyłam ich w domu z rana pijących kawę w kuchni.
-Przyda im się wolne, przynajmniej spędzisz w końcu z nimi trochę czasu.
-Tak mam nadzieję- przez resztę drogi ze sobą nie rozmawiałyśmy. Tak jak zawsze w szkole każda poszła w inną stronę bo nie miałyśmy nigdy ze sobą lekcji. Ruszyłam najpierw w stronę mojej szafki by wziąść z niej książki. Gdy już prawie przy niej byłam zobaczyłam kogoś opierającego się o nią. Był to Mike od razu na mojej twarzy zagościł uśmiech.
-Hej piękna- powiedział przytulając mnie na powitanie
-No hej
-Co teraz mamy?- zapytał
-Uuum historię niestety..
-Dlaczego niestety?
-Ughhh muszę siedzieć z tym Bieberem na historii.
-nie lubicie się?
-Można tak powiedzieć- przez resztę czasu już się nie odzywaliśmy . Dotarliśmy pod klasę. Usiadłam na podłodze i zaczęłam słuchać muzyki przez słuchawki. Mike usiadł koło mnie cały czas się na mnie paczył co mnie lekko wkurzało.
-Coś mam na twarzy, że się tak paczysz- zapytałam ściągając słuchawki
-Nie po prostu jesteś śliczna i nie mogę się na Ciebie napaczeć- i znów zagościły na mojej twarzy rumieńce. Uśmiechłam, się tylko do niego i odwróciłam w drugą stronę by nie zauważył. Po 10 minutach wszyscy wchodzili już do klasy. Idąc na swoje miejsce zobaczyłam Justina siedzącego już tam i uśmiechającego się do mnie jak małe dziecko. Ughh jak ja chcę żeby ta lekcja już się skończyła. Usiadłam na swoje miejsce wyciągając historię. Torbę rzuciłam z trzaskiem pod moje nogi przez co wszyscy się spojrzeli w moją stronę. Oj tak znów moje policzki nabrały czerwonego koloru. Po raz drugi dzisiaj. Jejku co ja na to poradzę, że jestem taka nieśmiała i wstydliwa. Jedyną osobą z którą mogę pogadać do Van no i jeszcze Mike.

W końcu zaczęła się lekcja. Na szczęście Bieber nie kombinował nic głupiego na tej lekcji zrobić. Uff. Tylko co jakiś czas na mnie spoglądał i przyglądał mi się. W tedy ja mu dawałam jasny znak do zrozumienia żeby przestał się tak patrzeć. Już dobiegało prawie koniec lekcji gdy Pani Elizabeth oznajmiła nam, że będziemy musieli na zadanie domowe zrobić w parach. Ucieszyła się ponieważ chciałam zrobić je razem z Mike'm.
-A więc żeby nie robić zamieszania robicie wypracowanie po dwie osoby. Każdy będzie robił to zadanie ze swoim sąsiadem z ławki- ŻE CO?? Ją chyba coś pogrzało, że ja mam z nim robić te głupie, pieprzone wypracowanie?
-Proszę Pani a nie mogła bym robić tego z Justinem- odezwała się swoim piskliwym głosem Selena.
-Nie, nic nie przestawiamy- ughh a już miałam płomyk nadziei- a po za tym myślę, że razem za dużo nie zdziałacie- na co od razu zaczęłam się śmiać pod nosem jak zresztą pół klasy. Justin się na mnie spojrzał i dał mi do zrozumienia, że jeśli nie przestanę się śmiać to chyba mnie zabije.
-A więc prace wszyscy oddajecie za dwa tygodnie. Rozumiemy się?
-TAK PROSZĘ PANI!!- powiedzieli wszyscy razem. Właśnie zadzwonił dzwonek.
-A więc życzę Wam miłego dnia i miłej pracy nad wypracowanie- właśnie się spakowałam i ruszyłam w stronę wyjścia.
-Oj uwierz suko że nie będzie-mruknęłam do siebie tak by nikt tego nie słyszał. Niestety. Justin szedł koło mnie i przygwozdził mnie do ściany na korytarzu podobnie jak poprzednio.
-Oj kochaniutka zobaczysz będzie cudownie. Uwierz od tego czasu nie będziesz chciała nawet bym od Ciebie odchodził- powiedział mi do ucha przejeżdżając nosem po mojej szyi na co od razu przeszły mnie dreszcze.
-Widzimy się pózniej- powiedział cwaniacko się do mnie uśmiechając i odchodząc.


------------------------------------------------------------------------------------
No i jest kochani 3 rozdział. Tak, tak miał być już dawno ale po prostu nie miałam zupełnie na niego pomysłu.

Mam nadzieję, że rozdział się spodoba :)

+ Jeśli czytasz proszę skomentuj .

++ Kolejny rozdział pojawi się już niebawem.

+++ Twitter : https://twitter.com/4everKidrauuhl

++++ dziękuje za miłe słowa pod ostatnim rozdziałem ;)) Kocham Was <3



Tagi: 3
26.09.2013 o godz. 20:58
A więc 3 rozdział pojawi się jednak trochę później niż był planowany. Niestety jestem po za domem i nie mam jak napisać rozdziału a uwierzcie pisanie na tablecie jest okropne. Jeśli ktoś z was potrzebuję jakiejś pomocy lub chcę dostać komentarz piszcie śmiało na priv. W takich sprawach mogę Wam zawszę pomóc. Dziękuje za miłe słowa pod rozdziałami. To dla mnie na prawdę wiele znaczy :) Oczywiście również dziękuje za prawie 300 wyświetleń. To i tak dla mnie MEGA dużo.

+ Zapraszajcie do znajomych.

++ Wszyscy obserwujący mojego bloga są również obserwowani przeze mnie.

+++ Jeśli macie Tumblr'a czy też Twitter'a możecie dawać Fallow me oczywiście każdemu dam fallow back :

Tumblr : http://beeelieberrr1994.tumblr.com/

Twitter : https://twitter.com/4everKidrauuhl
7775_193498104138097_193446331_n.jpg
Tagi: *
14.09.2013 o godz. 15:21
Oczami Justina

-Ze mną skarbie się nie zadziera- powiedziałem przechodząc koło niej i trącając ją ramieniem. Wiedziałem że płacze. Nie obchodziło mnie to zbytnio ale nie lubiałem gdy dziewczyny płaczą niestety nic nie mogłem zrobić. Każdy wiedział jaki jestem w szkole dlatego nie mogłem pokazać swojego drugiego Ja ponieważ w tedy straciłbym popularność. Wchodząc do klasy od przyrody przeprosiłem nauczycielkę za spuznienie i usiadłem na miejsce obok mojej dziewczyny Seleny.
-Gdzie byłeś kochanie?- powiedziała Sel .
-Uuum nie słyszałaś spuzniłem się!!
-Wszystko okej ?
-Tak przepraszam kochanie po prostu nie wyspałem się i mam zły dzień- powiedziałem kładąc rękę na jej kolanie zataczając kułka.
-Wiesz skarbie że mogę to zmienić - powiedziała i zrobiła podobnie jak ja kładąc swoją rękę na moim kolanie zjeżdżając nią coraz niżej aż zatrzymała się przy moim kroczu i ścisnęła je przy czym od razu się zrelaksowałem.
-Bieber, Gomez uważajcie! Bo jak nie zostaniecie rozsadzeni i pójdziecie do dyrektora.- powiedziała nauczycielka złym tonem patrząc na nas.
-Dobrze proszę Pani – powiedziała przesłodzonym głosem Selena.
-Suka – powiedziałem w tym samym momencie w stronę nauczycielki tak że tylko ja to usłyszałem. Po jakiś 30 minutach zadzwonił dzwonek na przerwę.

Oczami Lili

Bałam się Go , naprawdę się Go bałam. Stałam tak jak jakaś debilka i zaczęłam płakać. Płacz nie ustawał , było już dawno po dzwonku na lekcje a ja stałam smutna, rozpaczona i wystraszona tym co się zdarzyło zaledwie 10 minut temu. Nagle ktoś wyrwał mnie z moich rozmyśleń.
-Hej wszystko okej?- powiedział chłopak w kapturze
-Uuuum tak wszystko w porządku- powiedziałam przecierając mokre policzki od płaczu
- Jesteś pewna wyglądasz na smutną? Może cię coś boli? Zaprowadzić cię do higienistki ?
-Nie naprawdę to miłe z twojej strony ale jest wszystko w porządku.
-Dobrze. A tak przy okazji jestem Mike. Mike Osment- powiedział ściągają swój kaptur pokazując swoją twarz.
-Uuuum miło cie poznać Mike. Ja jestem Lily Collins. Jesteś tutaj nowy?
-Tak dzisiaj pierwszy dzień. Może mogła byś mnie oprowadzić tutaj po szkole?
-Jasne z przyjemnością, tylko pójdę na chwilkę do toalety.
-Dobrze więc chodzmy ja poczekam na ciebie tutaj w środku- powiedział otwierając mi drzwi i przepuszczając mnie w nich. Poszłam szybko do toalety a Mike czekał na mnie tam gdzie został. Gdy spojrzałam w lustro mało co się sama nie przestraszyłam. Wyglądałam okropnie tusz to rzęs był rozmazany na moich policzkach opuchniętych od płaczu a oczy miałam całe zaczerwienione. Szybko umyłam całą moją twarz i wyciągnęłam tusz z mojej torebki. Gdy wyglądałam wmiarę okej wyszłam z toalety i poszłam do Mike’a.

-O już jesteś.
-Tak więc może zaczniemy od stołówki szkolnej bo na lekcje nie opłaca nam się już iść.
-Tak oczywiście więc prowadz- powiedział uśmiechając się do mnie. Pokazałam mu gdzie jest stołówka, sala gimnastyczna i wszystkie sale w których się będzie uczył. Okazało się że Mike będzie chodził ze mną do klasy z czego oboje się ucieszyliśmy. Polubiłam Go jest naprawdę przemiłym chłopakiem. Gdy oprowadzałam Go po szkole cały czas wygłupiał się i opowiadał mi śmieszne kawały. Naprawdę miło spędziłam z nim ten krótki czas. Właśnie zadzwonił dzwonek na przerwę przez co lekko posmutniałam ponieważ za chwilę zacznie się kolejna lekcja którą mam z Bieberem.
-Lily wszystko w porządku?- zapytał Mike z troską
-Tak wszystko w jak najlepszym porządku- powiedziałam lekko się uśmiechając- Uuum więc zobaczymy się na lekcji dobrze?
-Tak oczywiście już nie mogę się doczekać kiedy znów Cię zobaczę shawty –powiedział uśmiechając się i odchodząc w przeciwna stronę zostawiając mnie całą zaczerwienioną jak burak. OMG czy wy to słyszeliście właśnie jeden z najprzystojniejszych chłopaków w szkole powiedział do mnie SHAWTY.

Oczami Mike’a

-Tak oczywiście już nie mogę się doczekać kiedy znów Cię zobaczę shawty- powiedziałem i odeszłam w przeciwną stronę. Raz dyskretnie się spojrzałem i widziałem ją stojącą w tym samym miejscu co przed chwilą. Była taka słodka gdy się zawstydzała. Naprawdę ją lubię nie jest żadną pustą blond Barbie tylko zwykła naturalną dziewczyną. Podoba mi się w niej to. Gdy skończyłem swoje przemyślenia obejrzałem się naokoło i zobaczyłem wszystkie dziewczyny paczące na mnie z uwagą i pożądaniem. Ughh jak ja nie lubię takiego czegoś. Nie pacząc już się na nie poszedłem do swojej szafki zostawić niepotrzebne książki. Zadzwonił dzwonek sygnalizujący koniec przerwy dlatego udałem się pod klasę historyczną .

Oczami Lily

Poszłam do szafki zostawić w niej niepotrzebne książki a zabrałam ze sobą tylko te co będą potrzebne mi na historię. Zamknęłam szafkę i poszłam pod klasę ponieważ zadzwonił już dzwonek. Będąc pod klasą zauważyłam Mike’a który od razu do mnie podszedł i zaczął rozmawiać . Wszyskie dziewczyny się na mnie paczały z zazdrością co mnie bardzo krępowało. Na szczęście przyszła już Pani i kazała nam wejść do klasy. Zajęłam ostatnie miejsce w klasie przy ścianie. Tak siedziałam sama niestety Vanessa nie była ze mną w klasie a po za nią nie gadałam z nikim innym. No i jeszcze Mike . Moje rozmyślenia przerwała Pani od historii.
-A więc dzieci to jest wasz nowy kolega Mike. Mike proszę przedstaw się.
-A więc nazywam się Mike Osment i przyjechałem tutaj z Las Vegas .
-Dobrze mój drogi najlepiej będzie jak usiądziesz gdzieś na przodzie muszę cię trochę poobserwować przez najbliższe kilka lekcji.
-A więc gdzie mam usiąść?
-Justin proszę usiądz na razie na końcu koło Panny Collins- że jak ??? nie chcę z nim siedzieć O MÓJ BOŻE!
-Ale proszę Pani nie chcę z nią siedzieć! – wrzasnął na całą klasę. Pfff i z wzajemnością.
-Bez dyskusji Bieber. Ty siedzisz z Lili a Mike usiądzie na jakiś czas z Seleną.
-Ughhh dobra.- wstał z krzesła i zaczął podążać do mojej ławki.
-Proszę Mike usiądz. Nie róbmy już zamieszania i zacznijmy ta lekcje- Pani zaczęła zapisywać dzisiejszy temat na tablicy. Ja natomiast nie mogłam się skupić na lekcji ponieważ przerażało mnie to że koło mnie siedzi Justin. Lekcja się bardzo długo ciągła 20 minut przed dzwonkiem pani kazała nam wyjąć karteczki ponieważ będziemy pisać kartkówkę. Na szczęście uczyłam się trzech ostatnich tematów więc myślę że nie będę miała żadnych problemów . Pani zaczęła pisać pytania na tablicy i jak się okazało na wszystkie znałam odpowiedz. Jako pierwsza skończyłam pisać byłam z siebie zadowolona. Przed moimi oczami znalazła się karteczka z napisem „Pokaż swoją kartkówkę!! Jeśli tego nie zrobisz pogadamy sobie po szkole !” spojrzałam się w moją lewą stronę i zobaczyłam Justina z wymalowaną grozną miną na twarzy. Przysunęłam moją kartkę jak najbliżej Jego i dałam mu spisać odpowiedzi. Co miałam innego zrobić bałam się go i to cholernie. Gdy spisał chwile potem Pani zebrała nasze kartki. Usiadła przy biurku i zaczęła je sprawdzać by oddać nam je przed dzwonkiem. Po 5 minutach miała już wszystkie sprawdzone. Zaczęła podchodzić do ławek i dawać każdemu kartki już z wystawionymi ocenami. Podeszła do naszej ławki.
-lili jak zawsze 5!- uśmiechnęła się i dała mi moją kartkówkę.
-Justin!! No popatrz a jednak ty umiesz się uczyć .-powiedziała do Biebera na co wszyscy się zaśmiali- 5! Jestem pod wrażeniem Justin oby tak dalej.
-Dziękuję proszę Pani- powiedział do niej Justin i sztucznie się uśmiechnął. Zadzwonił dzwonek. Zaczęłam się pakować, właśnie zasuwałam krzesło pod ławkę ale ktoś mnie złapał i przycisnął do ściany obok. To był Justin przyległ do mnie i zaczął mi szeptać do ucha.
-A jednak się na coś przydałaś kochanie. Zasługujesz na nagrodę- wyszeptał i pocałował mnie w policzek odchodząc. Zostawił mnie tam oszołomioną. Wszyscy się paczeli ze zdziwieniem , zazdrością a Selena ze wściekłością czego najbardziej się obawiałam. Gdy ją coś wkurzy naprawdę potrafi być wulgarna i grozna. Wyszłam szybko z klasy i zaczęłam iść szybko na stołówkę .

------------------------------------------------------------------------------------

A więc jest 2 rozdział mam nadzieję że się spodoba.
Jeśli czytasz proszę skomentuj.
Kolejny rozdział pojawi się prawdopodobnie jutro wieczorem ;)
+ Dziękuję za miłe słowa :*




Tagi: 2
11.09.2013 o godz. 21:51
Jednym ruchem wyłączyłam denerwujący budzik w telefonie. Najchętniej bym walnęła nim o ścianę i poszła spać dalej. Niestety nie chcę stracić mojego kochanego iPhone'a. Powolnym ruchem wstałam z mojego łóżka w którym mogłabym leżeć cały czas. Podążyłam do łazienki w której wzięłam prysznic myjąc się arbuzowym żelem. Włosy umyłam szamponem o zapachu kokosa. Wychodząc z pod prysznica wytarłam się i owinęłam ręcznikiem. Zaczęłam rozczesywać włosy a następnie je suszyć. Zostawiłam je przy moich naturalnych falach. Wchodząc do mojej garderoby zaczęłam szukać odpowiedniego stroju do szkoły bo długim przeszukaniu szafy i rozwaleniu wszystkich ciuchów na podłogę wybrałam ten zestaw. Ubrałam się i zeszłam na duł przygotować sobie śniadanie. Tak, w domu nikogo nie było. Praktycznie cały czas jestem sama. Moi rodzice mają własną firmę przez co przesiadują całymi dniami w pracy i wracają do domu bardzo puzno. A więc co do śniadania zrobiłam sobie chleba z Nutellą. Tak kocham to. Była godzina 7:30 czyli za chwilę powinna przyjechać swoim autem po mnie Van(Vanessa). Pobiegłam na górę po swoją torebkę z książkami.

Zamykając już dom właśnie podjechała Van.
-Cześć kochana-powiedziała wesoło
-Heeej
-Co ty taka nie w humorze?-spytała
-Ughhh nie chce iść do szkoły. Nienawidzę tego Biebera całe dwa lata dzień w dzień mnie upokarza przed wszystkimi.
-Spokojnie maleńka. Jestem z tobą nie przejmuj się nim w ogóle jest zwykłym dupkiem.
-Haha z tym się zgodzę Van. Ale proszę zmieńmy temat nie chcę rozmawiać o Nim gdy widuję Go codziennie w szkole i do tego jestem przez niego wyśmiewana i upokarzana.
-Dobrze. A więc przygotowana na dzisiejszy test z matematyki?
-Raczej tak mam nadzieję że chociaż na pozytywną ocenę się załapię.-do końca drogi już nie rozmawiałyśmy. Byłyśmy pod szkołą i szukałyśmy miejsca do zaparkowania. Gdy miałyśmy wjechać na jedno z wolnych miejsc wyprzedził nas czarny Range Rover i zajechał nam drogę do zaparkowania auta. Samochód należał oczywiście do Biebera.
-Ughh co za idiota!!- wykrzyczałam na całe auto przy czym było otwarte okno i kierowca czarnego auta to usłyszał. Pojechałyśmy szybko z Van znalezć inne miejsce by nie spuznić się na lekcję. Wychodząc z auta rozdzieliłyśmy się z Van ponieważ ona miała teraz W-F i musiała wejść na salę gimnastyczną bocznym wejściem. Szłam w kierunku głównego wejścia do karmelowej szkoły gdy przy drzwiach stał Justin pacząc się na mnie z wściekłością. Oooch tak wyczuwam kłopoty. Próbowałam Go wyminąć ale na marne. Szybko złapał mnie za nadgarstki i przyciągnął do siebie.
-Co to miało być ?!
-Uuum nie wiem o co ci cho..chodzi-trzymał mnie bardzo mocno przez co bardzo mnie to bolało.
-Nie udawaj głupiej szmato. Jeszcze raz nazwiesz mnie idiotą pożałujesz tego !Rozumiesz??-warknął. Nic mu nie odpowiedziałam, nie umiałam z siebie wydusić żadnego słowa. Bałam się!!
-Słyszałaś?!
-Ttt...ak
-A więc?!
-Przepraszam- powiedziałam i spuściłam głowę w duł. Puścił mnie odpychając mnie od siebie przez co uderzyłam głową o otwierające się drzwi przez jakiegoś kujona.
-Ze mną skarbie się nie zadziera-powiedział Bieber przechodząc koło mnie i trącając mnie ramieniem....



---------------------------------------------------------------------------------------------------

A więc jest 1 rozdział.
Mam nadzieję że Wam się spodoba.
Jeśli czytasz proszę komentuj ;3
2 rozdział prawdopodobnie pojawi się jutro wieczorem + będzie on dłuższy od 1 rozdziału ;)))




Tagi: 1
11.09.2013 o godz. 17:30

BOCHATEROWIE





Lily Collins


17-sto letnia dziewczyna. Jest bardzo śliczną i mądrą dziewczyną. Niestety w szkole jest wyśmiewana i gnębiona przez zwaną "elitę" szkoły. Jej największym dręczycielem jest Justin i jego koledzy z drużyny koszykarskiej. Lily jest zamkniętą w sobie osobą zanim komuś zaufa minie trochę czasu. Ufa tylko jednej osobie Vanessie. Jest to jej najlepsza przyjaciółka która ją zawsze wspiera w trudnych chwilach .





Justin Bieber


17-sto letni chłopak. Jest bardzo przystojny i jest pożądany przez każdą dziewczynę w szkole. Jednak to nie zmienia żadnego faktu. Jest zadufanym w sobie chłopakiem który leci tylko na seks. Jego dziewczyną jest Selena która również należy do elity szkoły tak jak Justin. Jego najlepszy przyjaciel to Chris.




Vanessa Hudgens


17-sto letnia dziewczyna. Najlepsza przyjaciółka Lily zawsze ja spiera w trudnych chwilach. Jest bardzo ładna i miła.




Christian Beadles


17-sto letni chłopak. Jest najlepszym przyjacielem Justina.
Jest zupełnym przeciwieństwem przyjaciela. Jest miły i serdeczny dla wszyskich. Bardzo podoba mu się Vanessa.




Selena Gomez


17-sto letnia dziewczyna. Jest dziewczyną najprzystojniejszego i najbardziej pożądanego chłopaka w szkole. Jest jedną z elity. Uważa, że jest we wszystkim najlepsza. Nie pozwoli nikomu się zbliżyć do Justina. Zachowuje się jak by był tylko jej.


------------------------------------------------------------------------

1 rozdział prawdopodobnie pojawi się jutro ;)

Tagi: Bohaterowie
09.09.2013 o godz. 21:52

Hej wszystkim !
Postanowiłam pisać bloga w którym głównym bohaterem będzie Justin Bieber. Dużo razy podejmowałam się pisania bloga z opowiadaniem ale zawsze kończyłam pisanie gdzieś po 10 rozdziale. Teraz na pewno będę tego bloga prowadziła systematycznie ponieważ mam więcej czasu niż wcześniej. Będę próbowała popełniać jak najmniej błędów ortograficznych ale nie obiecuje że w ogóle ich nie będzie ponieważ jestem dyslektyczką .

Zachęcam do czytania mojego bloga ;)
Jeszcze dziś dodam bohaterów ;)
Tagi: Wstęp
09.09.2013 o godz. 21:20